Jak zbierać pieniądze na pomoc chorym (i nie tylko)?

Nadchodzi intensywny czas zbierania pieniędzy. Już niedługo z każdej strony będziemy bombardowani hasłami o 1% podatku. Z rozmysłem nie używam sformułowania „proszeni”. Bo proszenie to sztuka. Łatwo przekroczyć granicę dobrego smaku i stać się nachalnym.

coins

Znaczna część zbiórek jednoprocentowych w Polsce jest dedykowana osobom chorym i niepełnosprawnym. Z jednej strony mamy tych, którzy twierdzą, że to łatwiejsze cele niż kultura czy świetlica dla dzieci lub seniorów, ponieważ łatwo pokazać chorobę, cierpienie i trudności. Z drugiej jednak, taka zbiórka obarczona jest dużym ryzykiem niepowodzenia. I nie dlatego, że ludzie nie chcą pomagać. Ale dlatego, że nieodpowiednio opowiadasz o swoim celu.

NIE SZANTAŻUJ

To pierwsza kwestia, o której od razu chcę Ci napisać. I nie czuj się urażony, bo to wskazówka, nie wytyk. Porównaj poniższe zdania:

Mały Kuba już nigdy samodzielnie nie usiądzie, jeśli mu nie pomożesz.

Mały Kuba chce samodzielnie siadać i ogrywać tatę w chińczyka. Pomóż Kubie usiąść.

Widzisz różnicę? Sądzę, że tak, ale dla pewności dopowiem nieco od siebie.

W pierwszym zdaniu cała odpowiedzialność za los chorego chłopca przerzucana jest na odbiorcę komunikatu, czyli na potencjalnego Darczyńcę. To bardzo silny emocjonalny przymus. Co więcej, jest bardzo wiele osób, na które tego typu szantaże działają odstraszająco. Tak, jestem wśród nich. Nie, nie jestem wyzuta z uczuć i empatii. Po prostu chcę w czymś uczestniczyć wraz z innymi (Darczyńcami, lekarzami, rodziną, przyjaciółmi), a nie być do tego zmuszana.

I o tym jest drugie zdanie. Wskazuje na efekt pomocy, w którą Darczyńca ma okazję się włączyć. Nie przymus, ale okazja uczestnictwa z czymś dobrym. Do tego wezwanie do działania (call to action) zawierający efekt pomocy i mamy komplet!

POKAŻ EFEKT POMOCY

I to jeszcze przed zebraniem sumy – mówimy wciąż o etapie proszenia. Ja, Darczyńca, chcę wiedzieć, co się zadzieje dzięki mojej wpłacie, jak poprawi się sytuacja osoby potrzebującej wsparcia, do czego razem dążymy. Wzbudza to większe zaufanie Darczyńcy w dwojaki sposób. Po pierwsze, Ty jako organizacja dajesz mi jasny komunikat, że masz przemyślany sposób pomagania danej osobie. Po drugie, po zakończonej zbiórce mogę sprawdzić, jak zostały wydatkowane pieniądze, w tym moje, czy zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem.

DAWAJ NADZIEJĘ

Łatwo poddać się pokusie pokazywania cierpienia, bólu i rozpaczy. Rozumiem, że wielokrotnie osoby, na rzecz których prowadzisz zbiórki, korzystają na przykład ze skomplikowanej aparatury, której przecież nie będziesz wycinać na zdjęciach. Jednak staraj się tak budować przekaz, aby wzbudzać w Darczyńcach współczucie, a nie litość. Mów o chorobie czy niepełnosprawności w kontekście walki, wiary w Boga, w życie, w sens cierpienia, wartości, jaką jest obecność bliskich ludzi w trudnym czasie. Niech Twój Darczyńca zechce zaczerpnąć tej siły, która towarzyszy choremu, jego rodzinie i przyjaciołom. Niech zechce stać się członkiem grupy ważnych ludzi, najważniejszych wspierających.

To działa zawsze

Powyższe zasady są uniwersalne dla wszystkich zbiórek, jakie przyjdzie Ci w życiu prowadzić. Wynikają one z etyki i bazują na szacunku do potrzebujących oraz proszonych o wsparcie. Nie ma tu żadnych trików i sztuczek. Kieruj się w swojej pracy szacunkiem, a zobaczysz, jak wielu ludzi zaufa Ci i pozostanie z Tobą na długo.

Reklamy

Przyciągnij najlepszego pracownika do swojej organizacji

Każdy, kto choć raz stał przed wyzwaniem zatrudnienia pracownika do swojego zespołu, wie, że to zadanie nie należy do łatwych. Jeżeli zależy Ci, aby dołączający nowy pracownik do Was pasował, musisz poświęcić czas na przygotowanie odpowiedniego ogłoszenia. Tak, to jest Twój obowiązek, aby dobrze przygotować ogłoszenie, a nie jedynie oczekiwać, że kandydat będzie tańczył, śpiewał i mówił językami, abyś tylko go zatrudnił.

rawpixel-com-250087 - Kopia

A co znaczy odpowiednie ogłoszenie rekrutacyjne?

To takie, które samo dokonuje wstępnej selekcji kandydatów, dzięki czemu otrzymasz mniej ofert, ale znacznie lepszych jakościowo. Zapoznając się z aplikacjami poświęcisz czas osobom, które są cenne pod względem danego stanowiska. Oszczędzisz sobie także frustracji, że ludzie bezmyślnie i masowo wysyłają swoje cv, a część może nawet spełnia jakieś wymagania, ale totalnie nie pasuje do kultury Twojej organizacji.

Aby wychwycić tych, którzy potencjalnie mogą do Was pasować, musisz dać się poznać. I ogłoszenie rekrutacyjne jest do tego odpowiednim miejscem, ponieważ jest pierwszym punktem styku z Twoją organizacją dla poszukujących pracy w organizacji pozarządowej. Dotyczy to także rozpoznawalnych w całej Polsce organizacji, o których się mówi, że wszyscy ich znają. Może i wiesz komu pomagają rozpoznawalne ngosy, jak Fundacja Mimo Wszystko, ale czy wiesz, jak się tam pracuje? Jakimi wartościami kieruje się zespół w codziennej pracy? W jakim wieku są pracownicy i wolontariusze, z którymi nowy pracownik będzie współpracować? W jakich godzinach będzie wykonywać swoje obowiązki? Czy w organizacji korzysta się z zaawansowanych technologii i od każdego starającego się o pracę wymagana jest znajomość ich podstaw już na początku? Czy organizowane są wspólne spotkania dla pracowników, czy każdy żyje sam sobie? I tak dalej, i tak dalej… Na kulturę organizacji składa się cała masa czynników. I Twoim zadaniem jest tak się przedstawić w ogłoszeniu, aby przyciągnąć tych, którym Twój styl pracy również będzie odpowiadał. Jeśli jest coś, co szczególnie Cię wyróżnia, napisz o tym. Pamiętaj, kandydat może chcieć pracować na rzecz osób z niepełnosprawnością, ale może się okazać, że sposób, w jaki pracuje się w danej organizacji totalnie mu nie odpowiada. A znacznie lepiej jest zapobiegać frustracjom obu stron oraz nieprzyjemnym rozstaniom i już na etapie rekrutacji przybliżyć kandydatom swój niepowtarzalny styl, pozostawiając im przestrzeń do decyzji.

Dlatego dziś chcę Ci pokazać ogłoszenie rekrutacyjne jednej z organizacji, z którą dłuższy czas dane mi było współpracować. Podrzucam je, bo uważam, że może stać się dobrą inspiracją dla Twojej organizacji, jeśli chcesz przeprowadzić skuteczną rekrutację. Skuteczną, czyli taką, która pozwoli Ci przyciągnąć do swojego zespołu pasującego człowieka.

To ogłoszenie stoi w opozycji do ogłoszeń, które dominują wśród ofert pracy, a które wyglądają jak ogłoszenia na stanowisko pracy w najnudniejszym urzędzie świata. Wymagamy 3 lat doświadczenia na podobnym stanowisku, obsługi komputera (serio? trzeba to pisać w XXI wieku?), mile widziane władanie trzema językami (z których i tak nie skorzystasz na oferowanym stanowisku)… Widziałam także ogłoszenia na stanowisko na przykład specjalisty do czegoś tam, a w wymaganiach i zakresie obowiązków były zadania dla zupełnie innego stanowiska. W efekcie organizacja poszukiwała jednego człowieka do trzech różnych obszarów. W ramach jednego etatu, rzecz jasna. Realnie patrząc, taki człowiek-orkiestra nie miał szans realizować wszystkich stawianych przed nim zadań na równie satysfakcjonującym poziomie.

Ale dzisiaj skupmy się na ciekawym przykładzie oferty pracy. Szczególnie interesujące elementy skomentowałam w treści ogłoszenia.

ASYSTENT DS. POMOCY

Fundacja poszukuje pracownika na stanowisko Asystent ds. Pomocy, który będzie się zajmował bezpośrednio działaniami pomocowymi fundacji w stosunku do jej podopiecznych oraz osób zgłaszających się o pomoc do fundacji.

W pierwszym zdaniu skondensowany opis oferty pracy. Zainteresowani będą czytać dalej, a niezainteresowani zamkną okno. Prosty i skuteczny sposób naturalnej selekcji.

Będzie podlegał pod polecenia zarządu fundacji, szczególnie jej wiceprezesa i równocześnie koordynatora ds. pomocy, ale będzie też docelowo – w ramach swojego zakresu obowiązków – pracownikiem samodzielnym.

Dokładne określenie stanowiska w strukturze organizacji.

Wymiar czasu pracy – y/z etatu, x dni w tygodniu, od XX:00 do XX:00.

Miejsce wykonywania pracy: biuro fundacji w Krakowie. Ze względu na charakter pracy i dostęp do danych wrażliwych, nie ma możliwości wykonywania części obowiązków poza biurem fundacji.

Fundacja przewidziała, że coraz więcej osób jest zainteresowanych pracą zdalną i od razu określiła swoje stanowisko w tej sprawie. Ta zapobiegliwość dokonuje selekcji już na etapie czytania ogłoszenia.

Zakres obowiązków:

Bardzo precyzyjne określenie odpowiedzialności i zadań.

  1. Przyjmowanie zgłoszeń o pomoc w formie rozmów telefonicznych oraz poprzez e-mail, listy, a także spotkania bezpośrednie.

  2. Analizowanie i porządkowanie dokumentacji podopiecznych i osób zgłaszających się o pomoc, zgodnie z wytycznymi.

  3. Przygotowywanie odpowiedzi na zgłoszenia, odpowiadanie na listy, przygotowywanie porozumień z podopiecznymi oraz aneksów do porozumień.

  4. Uzupełnianie bazy podopiecznych, dbanie o kompletność danych.

  5. Kierowanie podopiecznych na konsultacje ze specjalistami.

  6. Redagowanie notek o podopiecznych na stronę fundacji.

  7. Przygotowywanie pomocowych dokumentów księgowych do płatności – rachunków, faktur, podań o opłacenie lub refundację, zgodnie z wytycznymi.

Cechy charakteru oraz umiejętności, które są potrzebne w tej pracy:

Zwróć uwagę na opisowy charakter tej części, utrzymany równocześnie w kontekście pracy na tym konkretnym stanowisku, co równocześnie daje kandydatowi obraz pracy, którą chce podjąć.

  1. Wysoka kultura rozmowy, także telefonicznej. To nie jest call center, ale musisz lubić i nie bać się rozmawiać. Musisz być cierpliwy, ale i w niektórych sytuacjach asertywny.

  2. Precyzja w działaniu, dokładność, umiejętność koncentrowania się i analizowania danej sytuacji pod jej różnymi aspektami. Historie naszych podopiecznych to czasami zawiłe układanki, w których będziesz musiał się odnaleźć.

  3. Umiejętność pisania, redagowania maili, listów, pism, zapytań – to będzie spora część Twoich obowiązków. Potrzebujemy kogoś, kto sprawnie posługuje się edytorem tekstu (LibreOffice lub MS Word) i będzie samodzielnie korzystał ze wzorów dokumentów przygotowanych przez zespół fundacji, a także z czasem będzie szukał usprawnień.

  4. Spokój i konsekwencja, umiejętność doprowadzania spraw do końca. Dociekliwość, ale i delikatność.

  5. Umiejętność stawiania granic i przestrzegania ich, umiejętność oddzielania osobistych doświadczeń od pracy i doświadczeń naszych podopiecznych.

  6. Umiejętność poszukiwania rozwiązań, chęć uczenia się i poszerzenia własnych kompetencji.

  7. Mile widziane doświadczenie w pracy i/lub wykształcenie w zawodach około-medycznych. Może jesteś fizjoterapeutą lub psychologiem z wykształcenia, który nie widzi się w pracy w swoim wyuczonym zawodzie, ale chciałby robić coś co jednak jest z tym blisko związane?

O co będziemy pytać podczas rozmowy rekrutacyjnej?

To jest fragment, który doskonale obrazuje styl komunikacji w zespole fundacji. Wyrażenia „chcemy pogadać” czy „nie będziemy ściemniać” spowodują jakąś reakcję emocjonalną czytającego ogłoszenie, przez co albo zdecyduje się aplikować, albo pomyśli „nie, zbyt nieformalnie, to nie dla mnie”. Opis poniżej pokazuje również obszary, o których rozmawia się w zespole (emocje swoje i podopiecznych).

Nie mamy „know-how HR-owego” w małym palcu 😉 Ale chcemy uczciwie pogadać o Twojej motywacji do pracy, potrzebach, tym co robisz w życiu i o tym dlaczego chcesz z nami pracować. I czy naprawdę wiesz w co się pakujesz…

Nie jesteśmy dużą fundacją. Pracujemy w małym, kilkuosobowym zespole, w którym każdy ma swój zakres obowiązków. To nie jest super łatwa i lekka praca – nie będziemy ściemniać. Zderzysz się z trudnymi historiami, w które będzie trzeba wejść z delikatnością i stanowczością zarazem.

Musisz mieć w miarę dobrze poukładaną swoją sferę emocjonalną, żeby poradzić sobie z całą masą emocji osób, będących na różnym etapie procesu posttraumatycznego. To trudne, ale jeśli masz do tego predyspozycje i gotowość do uczenia się (w czym pomożemy), to ta praca może Ci dać ogromną satysfakcję i poczucie sensu.

Czego nie będziesz robić:

Świetny element uzupełniający całą ofertę, szczególnie w kontekście zakresu obowiązków. A jednocześnie daje sygnał „żebyś sobie nie myślał, że przyjdziesz i będziesz gwiazdorzyć, jesteś potrzebny podopiecznym”.

Nie będziesz podejmować decyzji, związanych z zakresem i formą pomocy dla konkretnych osób zgłaszających się o pomoc lub podopiecznych – o tym decyduje koordynator, ale Twoim zadaniem będzie zebranie danych, które tą decyzję pomogą podjąć.

Nie będziesz osobiście reprezentować fundacji wobec instytucji i placówek pomocowych, ale Twoim obowiązkiem będzie przygotowanie pism/maili potrzebnych do kierowania takich zapytań.

Nie będziesz reprezentować fundacji w kanałach społecznościowych, występować publicznie i udzielać wywiadów do mediów na temat fundacji i jej działań.

Jakie są możliwości rozwoju?

Rozpoczynając pracę dobrze wiedzieć, czy są jakieś perspektywy rozwoju. Fundacja przewiduje ścieżkę rozwoju dla nowego pracownika i mówi o tym od razu na początku, aby nie było niedomówień.

Wraz z nabraniem doświadczenia i nowych kompetencji, będzie możliwość zmiany stanowiska na wyższe i bardziej samodzielne – Specjalista ds. Pomocy. Będzie się to wiązało z większą odpowiedzialnością w zakresie obowiązków. Fundacja zamierza rozwijać zespół. Oczywiście wyższe stanowisko, będzie się też wiązało z wyższym wynagrodzeniem.

Jakie będzie Twoje wynagrodzenie i forma zatrudnienia?

Kandydat dostaje pełną informację dlaczego fundacja oferuje takie, a nie inne warunki współpracy, z wynagrodzeniem włącznie. I nie ma o ukrywać, że podanie wysokości wynagrodzenia również selekcjonuje potencjalnych kandydatów.

Na początek proponujemy umowę zlecenie i wynagrodzenie XXXX.xx zł brutto (na okres pierwszych x miesięcy, x-godzinny dzień pracy, x dni w tygodniu). To czas wdrożeniowy, w którym obie strony będą się wzajemnie poznawać. Zależy nam na współpracy długookresowej – stopniowo budujemy stabilny i zgrany zespół. Dlatego po x miesiącach usiądziemy do rozmowy na temat zmiany formy zatrudnienia (być może będziemy już gotowi do zatrudnienia Cię na umowę o pracę i zwiększenie wymiaru czasu pracy do pełnego etatu) oraz wysokości wynagrodzenia. W tym zakresie sporo też będzie zależało od Ciebie i Twoich oczekiwań.

W jaki sposób się zgłosić?

Kandydat otrzymuje dokładnie opisane kroki, które musi wykonać, aby aplikować w prawidłowy sposób. Przy czym, nikt nie wymaga od kandydata cudów. Aplikacja na to stanowisko jest łatwa, a jednocześnie jest w niej wiele elementów, które podczas czytania już eliminuje część kandydatów. Fundacji nie pozostanie wiele pracy z zapoznaniem się z dokumentacją tych, którzy ją wyślą. Dlatego zespół fundacji może śmiało zadeklarować, że odpowie na każde zgłoszenie, jednocześnie wiedząc, że nie będzie to wymagało od nich masy czasu.

Przygotuj swoje CV i list motywacyjny, w którym przekonaj nas do tego, że chcesz z nami pracować i właśnie takie stanowisko jest tym, w którym byś się widział. Będziemy czytać z uwagą i zapewniamy, że odpowiemy na każde zgłoszenie.

CV i list motywacyjny zapisz jako pliki PDF i dołącz w formie załączników do wiadomości. Prosimy, aby załączniki nie przekraczały w sumie 2 MB.

Swoje zgłoszenie prześlij mailem na adres zarzad@fundacja.org. W temacie wiadomości umieść zdanie: Asystent ds. Pomocy – rekrutacja.

Wybrane osoby zaprosimy na indywidualną rozmowę do biura fundacji z Koordynatorem ds. Pomocy (pierwszy etap). Podczas spotkania porozmawiamy o tym, co napisaliśmy wyżej 🙂 Wybrane osoby po pierwszym etapie zaprosimy na kolejną rozmowę z zarządem fundacji (drugi etap), bardziej szczegółową, opartą również o informacje, które wzajemnie wymienimy na pierwszym spotkaniu.

Terminy rekrutacji:

  • termin 1 – nadsyłanie zgłoszeń

  • termin 2 – I etap

  • termin 3 – II etap

  • termin 4 – rozpoczęcie pracy

Po zapoznaniu się z ogłoszeniem widać, kogo szuka fundacja. Przygotowując ogłoszenie dogłębnie przemyśleli co i jak ma wykonywać nowy członek zespołu. Mogę zdradzić, że rekrutacja była bardzo interesująca, chętni, którzy się zgłosili, naprawdę przyszli z przekonaniem, że to miejsce dla nich. Wybrana osoba została na dłużej i, oczywiście, awansowała. O to właśnie chodzi w skutecznej rekrutacji.

 

Fundacji dziękuję za udostępnienie ogłoszenia. I gratuluję przemyślanej rekrutacji ze wspaniałym efektem!

 

Jak pracuję szybciej i efektywniej

Moje sposoby na lepsze poniedziałki (i wszystkie inne dni tygodnia)

live work create - Kopia

Od dłuższego czasu nie przeżywam niedzielnych stresów związanych z powrotem nazajutrz do pracy. Pomijając istotną kwestię, że lubię to, co robię, wpłynęło na to kilka prostych technik zarządzania swoimi zadaniami.

Wiem, co mam robić

Przede wszystkim wiem, jakie mam zadania do wykonania. Co więcej, wiem, jaki ma być ich efekt. Bo samo zadanie „napisać mailing dla Fundacji”, to inne zadanie niż „napisać mailing dla Fundacji – po powrocie podopiecznych z obozu, podziękowania dla Darczyńców”.

W poniedziałek rano zawsze wiem, co w który dzień tygodnia mam zrobić. Wiem zatem również, w który dzień mogę zrobić coś dodatkowego, kiedy mogę wyjść na nadprogramowe spotkanie lub odciążyć innego członka zespołu.

Ustalam priorytety

Każdego dnia zaczynam pracę od wykonania najważniejszych i najpilniejszych zadań. Jest ich maksymalnie 3, a zdarza się, że po zrobieniu jednego już wiem, że gdybym teraz miała skończyć pracę, to dzień nie byłby zmarnowany. Wykonywanie najważniejszych i najpilniejszych zadań na początku dnia daje bardzo przyjemne uczucie dobrze spełnionego obowiązku.

Pamiętam szczególnie jeden dzień, kiedy już o 7.30 miałam zrealizowane najważniejsze zadanie na ten dzień – tekst do klienta został wysłany zanim on jeszcze rozpoczął pracę. Mimo, że wcale nie musiałam się tak spieszyć i miałam jeszcze przecież cały dzień na wykonanie tego zadania, świadomość, że najpilniejsze jest wykonane tak wcześnie, dała mi ogromną energię do dalszej pracy i poczucie satysfakcji.

W moim przypadku wykonywanie 3 najważniejszych zadań jako pierwszych ma dodatkową motywację. Z małym dzieckiem jest tak, że nagle okazuje się, że jest chore, chociaż dwie godziny wcześniej było całkiem zdrowe. Albo ma tak wymagający dzień, że nie będę w stanie dalej pracować, bo będzie do mnie przychodzić i nie da mi spokoju. I w takich okolicznościach nie chcę mieć wyrzutów sumienia, że nie zrobiłam najpilniejszych zadań albo że muszę zostawić dziecko, aby je wykonać. Dlatego to rozwiązanie polecam szczególnie matkom.

Walczę z rozpraszaczami

Zero muzyki

Kiedyś wydawało mi się, że muzyka pomaga mi w pracy. Ale okrutna prawda jest taka, że jedynie mnie rozprasza i absolutnie nie pobudza kreatywności. Zdecydowanie bardziej twórczy jest szum myśli i skojarzeń w mojej głowie odnośnie zadania, które wykonuję, niż muzyka w tle. Pokochałam pracę w ciszy. W takich warunkach moja efektywność skoczyła kilkukrotnie.

Zero powiadomień o nowych mailach, powiadomień na Facebooku i innych komunikatorach

Odkąd wyłączyłam wszystkie wyskakujące na pulpicie komputera powiadomienia, praca idzie znacznie płynniej, ponieważ sprawdzam skrzynkę i wszystkie messengery, slacki czy hipchaty wtedy, gdy mam na to czas. A czas mam pomiędzy zadaniami. I to też nie tymi z jednej kategorii. Bo jeśli na mojej liście jest zadanie obejmujące napisanie kilku tekstów dotyczących jednej kampanii, to piszę je jeden po drugim, ponieważ zachowuję ciągłość myśli, skojarzeń, atmosferę wydarzenia, o którym piszę. Gdybym wówczas zaczęła sprawdzać wszystkie wiadomości, wybiłabym się z rytmu i klimatu danej kampanii. A powrót do zadania zajmuje dużo czasu i niepotrzebnie spala energię. Nie opłaca się po prostu.

Odbieram dzwoniący telefon, ponieważ tego wymaga moja praca. Gdyby to było tylko możliwe, przeszłabym w 100% na komunikację via internet, co pozwoliłoby mi na panowanie nad moim czasem pracy jeszcze lepiej.

Zero podjadania

Może to śmieszne, ale wielokrotnie powtarzany gest wyciągania ręki do orzeszków czy innych wspomagaczy zabiera mi cenny czas, kiedy powinnam stukać w klawiaturę, rozrysowywać plan kampanii czy w twórczym szale notować wszystkie genialne pomysły na rewolucję w polskich organizacjach, co by świat był lepszy i piękniejszy, bo właśnie poniosła mnie misja. Robię sobie przerwy na jedzenie, ale wtedy odchodzę od komputera, siadam przy oknie, patrzę przed siebie i odpoczywam.

Kawę czy herbatę można znaleźć na moim biurku. Ale zazwyczaj i tak piję ją mocno wystudzoną.

Daję głowie myśleć samej

Przede wszystkim nie pracuję nocami. Lubię wstać wcześnie i wcześnie rozpocząć pracę. Całą wiosnę i lato wstawałam o 5, aby pracę rozpocząć o 6. O tej porze jest już jasno, wstaje się przyjemnie, można zobaczyć wschód słońca i w cichym domu wypić herbatę, jedząc pożywne śniadanie. Baaardzo przyjemne uczucie.

Jednocześnie wysypiam się. Dla mnie to podstawa dobrego samopoczucia. Jedzenie jest znacznie dalej na liście moich potrzeb.

Gdy kończę pracę, to kończę pracę. Wykonuję zaplanowane zadania i koniec. Nie sprawdzam sto razy skrzynki mailowej czy ktoś czegoś przypadkiem nie chce koniecznie na już. Koniec to koniec. Po pracy mam rodzinę, książki czy po prostu gotowanie obiadu.

I wtedy właśnie, gdy wszystkie pliki służbowe są zamknięte, a skrzynka pocztowa zostawiona sama sobie, moja głowa myśli sama. Wielokrotnie właśnie wtedy przychodzą naprawdę dobre pomysły, które jedynie szybko notuję, ale zajmuję się nimi kolejnego dnia lub tego, do którego mam to zadanie przypisane.

 

Jeśli któraś z tych technik zadziała i u Ciebie, daj mi znać. A może stosujesz jeszcze coś innego, co powoduje lepszą organizację pracy? Komentarze są dla Ciebie.

Prezesi, dla których nie warto pracować

Nie każdy musi zakładać własną organizację. Tak, jak nie każdy musi mieć własną firmę – jednoosobową działalność czy wielki koncern. Wiele osób nie ma do tego predyspozycji. I nie ma co się brać za działalność, do której nie jest się przekonanym. Większość pracujących ludzi na świecie to przecież pracownicy, którzy komuś podlegają. I w świecie ngosów jest dokładnie tak samo – prezesów jest garstka, jeśli porówna się ich liczbę do liczby pracowników i wolontariuszy w III sektorze.

Co z tego wynika? A no, bardzo prosta rzecz. Dobry prezes to nie guru i wyrocznia. Dobry prezes to przewodnik, często wizjoner, który rysuje przed swoim zespołem przyszłość i cele, do których dąży organizacja. Dobry Prezes daje swoim ludziom przestrzeń do działania, ufa im i ich kompetencjom.

Oczywiście, prezes ma swoje prawa – nadaje pewien rys organizacji, charakterystykę, swoją postawą dyktuje poniekąd sposób i tryb pracy, jej tempo i terminowość, formuje zespół. I to właśnie będzie ludzi przyciągać lub odpychać.

Dla kogo więc nie warto pracować?

Jeśli każdy Twój ruch jest sprawdzany, a każdy tekst przechodzi kilkukrotne poprawki, które tak naprawdę nie mają większego znaczenia – zastanów się.

Jeśli o istotnych dla Twojej dziedziny kwestiach i decyzjach dowiadujesz się z trzeciej ręki i nie jest brana pod uwagę Twoja opinia jako eksperta – zastanów się.

Jeśli Twoja praca nie jest należycie wynagradzana, wynagrodzenie otrzymujesz nieterminowo lub jest ono niższe niż w umowie – zastanów się.

Jeśli pomysły Twoje i zespołu nie są wysłuchiwane i rozważane – zastanów się.

Jeśli w zespole cały czas panuje napięta atmosfera i wychodzisz z pracy wymęczony nie zrealizowanymi zadaniami, ale ludźmi – zastanów się.

Jeśli musisz pracować po godzinach – zastanów się.

Jeśli nie wiesz, kto czym zajmuje się w organizacji, panuje chaos organizacyjny i ludzie wchodzą sobie w drogę i w odpowiedzialności – zastanów się.

Jeśli chcesz wykonywać swoją pracę i czujesz całym sobą misję organizacji, ale po spotkaniu z przełożonymi masz wszystkiego dość – zastanów się.

Jeśli, bazując na doświadczeniu w organizacji, nie wierzysz już więcej w ustalone terminy i frustruje Cię nieterminowość – zastanów się.

Możesz sobie, oczywiście, w kółko powtarzać, że pracujesz dla idei, że ta praca nadaje sens Twojemu życiu, że robisz tak wiele dobrego i pomagasz potrzebującym. Ale odpowiedz sobie szczerze, jaka jest cena, którą jesteś gotów zapłacić za taką pracę. Gdzie jest granica Twojej wytrzymałości. Wszyscy wiemy, że praca w ngosach z definicji nie jest łatwa. Ale jeśli nie możesz liczyć na wsparcie osób, które odpowiadają za rozwój, sukcesy i spójność w zespole – zastanów się.

Po prostu, są ludzie, dla których nie warto pracować.

 

Nie zgadzasz się? Uważasz, że dla misji i idei warto się spalać i wypalać? Napisz o tym w komentarzu. Zgadzasz się i uważasz, że moja lista „jeśli…” jest niepełna? Chętnie poznam Twoje problemy. Komentarze są miejscem dla Ciebie 🙂

Wszystko zaczyna się od MISJI

Czyli wiesz, w czym jest problem, chcesz go rozwiązać i nie możesz przestać o tym myśleć.

jeshoots-com-219386

Nie wiem, na jakim etapie jest Twoja organizacja. Może dopiero się organizujecie, zakładacie fundację czy stowarzyszenie, aby rozpocząć działania, a może nieformalnie działacie od dawna i rozważacie sformalizowanie waszych działań. A może jesteś związany z ngo od lat, ale czegoś Ci brakuje, szukasz tego ognia, który pamiętasz z początków pracy i nie wiesz, jak go na nowo rozpalić.

Odpowiedz sobie na pytanie: jaka jest Twoja misja? Jaka jest misja Twojej organizacji? Jak ma wyglądać świat po wprowadzeniu w nim zmian? Jakie będzie życie ludzi lub zwierząt, którym pomagasz? Jaki problem rozwiązujesz?

Sformułuj swoją misję w jednym zdaniu. OK, maksymalnie w trzech krótkich. Niech to będzie kwintesencja dobra, które dzieje się dzięki Tobie i ludziom, z którymi współpracujesz. I wracaj do tego tyle razy, ile poczujesz, że ogień gaśnie, gdy w głowie zaczyna brzmieć pytanie „po co ja to robię?”.

Wypisz wraz ze swoim zespołem wszystkie najważniejsze hasła, słowa-klucze, wyrażenia i skojarzenia, które dotyczą istoty Waszej pracy. Na tej podstawie sformułujcie swoją misję. Niech każdy ma ją na pulpicie służbowego komputera, niech będzie widoczna na głównej tablicy w Waszym biurze, niech od przypomnienia jej rozpoczyna się każde spotkanie zespołu. Sformułowana misja to hasło, które jako pierwsze musi zobaczyć i zrozumieć każdy odwiedzający Waszą stronę internetową i profile w mediach społecznościowych.

Misja to Twój cel, istota pracy i wysiłków, a także kopniak-motywator w chwilach trudności. Przypominaj ją sobie często, bardzo często.

 

A jaka jest Twoja misja? Podziel się tym ogniem, który w Tobie jest i nadaje Twojej pracy głęboki sens. Komentarze są miejscem dla Ciebie 🙂